-->

sobota, 7 września 2013

Welcome!

Witajcie!
Wróciłam razem z nowym rokiem szkolnym! :) Ożyłam że tak powiem i mam więcej chęci do dalszego prowadzenia bloga. Już dzisiaj pojawi się nowy rozdział, który jest już napisany. Co zrobić aby się tutaj pojawił? Komentujcie tego posta! :)
ZAPRASZAM <3

@bestrongpromise 

wtorek, 27 sierpnia 2013

I love you guys x

Przykro mi to pisać, nigdy nie myślałam że ten dzień nadejdzie ale chcę żebyście wiedzieli że doszłam do wniosku iż muszę na jakiś czas zawiesić tego bloga z oczywistych powodów.
Nie mam czasu go pisać. Prowadzę towarzyskie życie i mało czasu spędzam przy komputerze, zwłaszcza na wakacjach. Mam ogromną nadzieję że do roku szkolnego to się chociaż trochę zmieni, bo głupio mi Was tak zostawiać, zwłaszcza za te wszystkie komentarze etc.
Kolejny rozdział miał pojawić się 3 tygodnie temu... Nie będę się z tego tłumaczyć, to nie ma sensu. Na prawdę, bardzo Was przepraszam. Musicie mnie zrozumieć...Zawieszę go, tak będzie najlepiej. Nie chcę żebyście zawracały sobie głowę tym nędznym opowiadaniem "kiedy pojawi się ten kolejny rozdział?" (chociaż wątpie żebyście czekały na niego z taką niecierpliwością :D) i wściekały się na mnie jeszcze bardziej...
Nie będę się rozpisywać, bo aż coś mnie w serce kuje. Widziałam jak chcieliście tego rozdziału ale Was zawiodłam.
Zdaje sobie sprawę z tego że zawaliłam, wiem że nie powinnam się brać za opowiadanie skoro nie mam czasu i bardzo Was za to przepraszam <3

Kocham Was bez względu na wszystko :* Trzymajcie się :)


@bestrongpromise

http://ask.fm/MrsBigSmilexx jakieś pytania? :)

sobota, 3 sierpnia 2013

Poland. Rozdział 24

Rozdział dedykuję xxPaulaxx dziękuje za nominację, to wiele dla mnie znaczy :*


Śniły mi się same głupoty...Byłam mrówką mieszkającą na liściu brzozy, wtem nadeszła jesień, opadły wszystkie liście i tak właśnie umarłam...Dziwne, prawda? Obudziłam się tak sama z siebie, spojrzałam na telefon. Kwadrans po dziewiątej. Postanowiłam że zejdę na dół, zjem śniadanie i zrobię obiad.
Wyrobiłam się w niecałą godzinę. Weszłam na twittera, tysiące akcji związanych z koncertem w Polsce. Koncert jeszcze się nie odbył, a directioners już za niego dziękowały. Zwróciłam uwagę na akcję z hasłem: #GarryIsFake która dostała się do światowych trends... Fatalne uczucie widzieć coś takiego...
Rześkie powietrze o poranku obudziło mnie do życia bardziej niż pełnoziarnista kawa. Zapowiadał się upalny dzień. Spojrzałam na kuchenny zegar który wskazał: 11:03 i stwierdziłam że jest to dobra pora aby obudzić boysband.
-Chłopaki, wstawajcie.-weszłam do pokoju i odsłoniłam beżowe zasłony przez które usiłowały przebić się promienie słońca
-Mhmm-mruknęli lekceważąco po czym przykryli się pierzyną
Wyszłam z pokoju, nałożyłam osiem porcji obiadowych, przeczekałam jeszcze pięć minut. Chłopcy nadal nie pojawili się na dole. Z gniewem na twarzy "wparowałam" do pokoju:
-Ile razy mam wam powtarzać, żebyście...-nie dokończyłam, bo mnie zamurowało. Chłopcy ustawieni w rządku przygotowywali się do wyjścia.
-Cześć kochanie-pierwszy przywitał się Harry zostawiając mokry ślad na moim policzku
-Co na obiad?-spytał Niall który wychodził z pokoju, on także pocałował mnie w policzek
-Oby nie zupa-mruknął z obawą Liam wychodząc z pomieszczenia
-I oby surówka z marchewek-Louis
-Zayn, chodź już. Obiad czeka.-zawołałam Malika którego odbicie widziałam w lustrze z pozłacaną ramą
...
-Justyna sprząta po jedzeniu-powiedział Niall
-Dlaczego akurat ja? Ty najwięcej zjadłeś-oburzyła się dziewczyna
-Bo ja cię o to proszę-pocałował ją w czoło
-No chyba że tak-uśmiechnęła się przeuroczo i zabrała się za zbieranie naczyń ze stołu a my w tym czasie poszliśmy na górę pakować walizki.
Ubrałam się w to:

Po wykonanej pracy chłopcy znieśli bagaże na dół i teraz pozostało nam tylko czekać.
Koło 15 przyjechał po nas kierowca autokaru. Spakowanie wszystkich potrzebnych rzeczy zajęło dobrą godzinę. Kolejna godzina na dojechanie na lotnisko... Były ogromne korki aczkolwiek to dobra okazja na zrobienie sobie zdjęć z chłopakami, prawda? Ja i dziewczyny starałyśmy się jakoś ukryć twarz przed mediami i fanami, to takie nie w porządku... Przecież nie należymy do One Direction. Niby wszystko pięknie, ładnie, chłopcy wyszli do fanów, oni robili sobie z nimi zdjęcia na ulicy, ale kiedy już chcieliśmy odjechać, nie dały nawet im wejść do autokaru. Były niesamowicie natrętne, dobijały się przez szyby, wchodziły na maskę no po prostu wszędzie jeden wielki pisk, chaos i błysk fleszy.
-Weź im coś powiedz Zayn-mówił Liam próbując dostać się do pojazdu razem z Paulem
-Nie bo powiem coś do tej grupy fanów a zaraz cały świat będzie o tym wiedział
-W Polsce tak nie będzie, zobaczycie-podsumowałam
-Hahaha, ta jasne, wszędzie tak jest. -przewrócił oczami Louis
-Ona mówi poważnie, zdziwicie się jeszcze. Zobaczycie jak Polska czeka na ten koncert i jak będzie Wam wdzięczna-poparła Klaudia
 Dojechaliśmy szczęśliwie na lotnisko. Byliśmy 40 minut przed wylotem więc spokojnie przepakowaliśmy walizki z autokaru do samolotu i z pomocą ochrony zajęliśmy miejsca. Tam też spotkali mnóstwo fanek.
-Proszę zapiąć pasy, za minutę startujemy. -powiedziała stewardessa
-A ja wam coś powiem-Niall
-Hmmm.. Jesteś głodny?-zgadywał Harry
-To też, ale mam już dość lotu-przeciągnął się
-Jeszcze nawet nie wystartowaliśmy-Julia
-Ja już mam dość!-krzyknął
-Kochanie, zjedz snickersa- Justyna podała batona chłopakowi
-Dlaczego?-zdziwił się blondyn
-Bo jak jesteś głodny to zaczynasz strasznie gwiazdorzyć-odpowiedziała ze śmiechem
-Haha, piątka stara! -zaczęłyśmy się śmiać niesamowicie głośno, a chłopcy patrzyli się na nas i na siebie z zażenowaniem
-że co? -zapytali kiedy uspokoiłyśmy się
-Hahaha, polska reklama... Nie nic.
-Dobra chłopcy, olejmy to. -poradził Liam
...
Lecieliśmy coś koło 3 godzin ale w końcu wylądowaliśmy w samej Warszawie. Zegarek wskazywał okolice 20, więc było jeszcze całkiem jasno. Kolejno wyszliśmy z pokładu samolotu, ochroniarze razem z nami.
Gdybyście widzieli ich minę... Ochroniarze nie mieli co ochraniać bo na około były totalne pustki. Niespotykane. Coś było nie tak. Każdy kraj zazwyczaj wita swoich idoli już na lotnisku. Chłopcy byli przekonani że już kilka kilometrów od ziemi będzie słychać piski. Byli przygotowani na podarte ubrania i zadrapania. Na tłumy... A tu co? Cisza jak makiem zasiał. Nie ukrywam że mi i przeczuwam że dziewczyną też było wstyd.
-Witam One Direction w Polsce! Jesteśmy w samej stolicy-powiedział jakiś z wyglądu znajomy, na pozór bardzo sympatyczny pan który pojawił się nie wiadomo skąd
-Miło nam- zszokowani chłopcy uścisnęli dłoń faceta. Chłopcy chwilę porozmawiali z panem, on nie zauważył zakłopotania na ich twarzy. Właściwie nie wiem o czym rozmawiali bo ja dałam znać rodzicom że właśnie wylądowałam cała i zdrowa.
-Chwila... Gdzie są wszyscy fani?-powiedział w końcu zdziwiony Liam, nie wytrzymał
-Dziewczyny miały rację, tu jest inaczej, tu w ogóle nie ma fanów-stwierdził Zayn.
-O co tu chodzi? To nie jest normalne. Przecież były te wszystkie akcje... Tak błagali o koncert... Nic nie rozumiem-Harry
Chłopcy rozglądali się wkoło z wielkim: "what the fuck?!" na twarzy i gadali coś do siebie, a facet tylko się uśmiechał. Nie minęło 3 sekundy kiedy się odwrócił pomachał rękoma i znów próbował zagadać chłopców. A za ich plecami...





Wróciłam z wakacji i w końcu dodaję ten wymęczony, krótki, beznadziejny rozdział...
WAKACJE TO ZDECYDOWANIE ZŁY OKRES NA PISANIE, przepraszam że tak długo.
Myślałam że na wakacjach będę pisać dużo rozdziałów, a tu nawet jednego nie mam czasu napisać.
Koszmar. przepraszam.

Chcesz wiedzieć co było za plecami Liama, Louisa, Nialla, Zayna i Harrego?
Po prostu skomentuj tego posta, nic trudnego :)
14 komentarzy=Rozdział 25
ily <3 wasza @bestrongpromise

sobota, 13 lipca 2013

Animal Park. Rozdział 23

Rozdział z dedykacją dla Karoliny Pudło :) Dziękuje za komentarze :*

Po godzinie jazdy autokarem przybyliśmy na miejsce.  Z daleka można było zauważyć dość sporą grupę fanów stojących za siatką którzy jak zawsze zdzierali sobie gardła na widok chłopców.
Spokojnie opuściliśmy pojazd i  rozpoczęliśmy zwiedzanie... nie co mniej spokojniej. Dlaczego? Wszędzie, dosłownie wszędzie towarzyszyły nam wrzeszczące fanki, które z biegiem czasu zaczynały być natrętne. Padło wiele nie miłych komentarzy, oczywiście między sobą. Nie wystarczało im zdjęcie, autograf każdego z chłopców czy nawet krótka rozmowa. Właściwie... nie wiem czego one oczekiwały. W końcu Liam stanął i powiedział do nich: "Dajcie nam trochę prywatności." i kilka słów których tak na prawdę nie powinien wymawiać... Fakt jest faktem-poskutkowało. Fanki dały nam trochę wolności.
Wspólnie pokarmiliśmy zwierzęta, niektóre udało nam się pogłaskać. Największą atrakcją była możliwość trzymania misia koali na rękach które niesamowicie drapały
         

Widzieliśmy między innymi: tygrysy, lwy, orangutany, łosie, sarny, lamy i wiele innych zwierząt. Piękna, biała klacz przykuła szczególną uwagę. Zrobiłyśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć.
        
Wkrótce wróciliśmy zmęczeni do domu w Londynie. Pomiędzy mną i Harrym wciąż nic się nie działo. Dalej się nie odzywał, a ja wciąż nie wiedziałam dlaczego. Musiałam z nim porozmawiać, więc po prostu weszłam do pokoju gdzie byliśmy sami. Podeszłam do niego i wprost zapytałam:
- Jeszcze ci nie przeszło?
On udawał , że nie słyszy, więc pytałam dalej:
-Harry, przecież mówię do ciebie.
-Czego chcesz? -zapytał obojętnie w dalszym ciągu nie patrząc na mnie.
-Chciałam tylko zapytać o co ci dalej chodzi, ale widzę , że nie chcesz ze mną rozmawiać.- odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w kierunku drzwi , gdy nagle usłyszałam głos Harrego:
-Zaczekaj.
Stanęłam w drzwiach i się odwróciłam. On podszedł do mnie i zaczął:
- Chodzi mi o to, że jestem o ciebie cholernie zazdrosny. Chciałem być na ciebie obrażony ale nie potrafię.
- Harry, nie widzisz że ja się staram? Chcę żebyś nie bawił się w te fochy. Chcę żeby było tak jak kiedyś gdy cieszyliśmy się z byle czego, gdy robiliśmy wszystko wspólnie, gdy... -nie dokończyłam bo Harry przerwał zdanie pocałunkiem.

-W Polsce wszystko się zmieni, będziemy spędzali więcej czasu ze sobą.-powiedział opierając swój nos o mój
-Obiecujesz?
-Obiecuję. Tylko Ty, ja i...reszta tych idiotów

-Kolacja!- darł się Louis z dołu
-Czy on zawsze musi przerywać takie momenty?-westchnął loczek, złapał mnie za rękę, rzucił zwykłe "chodźmy" i roześmiani zeszliśmy na dół
-Oo, ciekawe dlaczego Styles taki wesolutki-Liam
-Gdyby nie uszy śmiałby się do okoła głowy-dodał Zayn
-Bo Gabi mu dała- rzucił Nialler i wybuchnął zaraźliwym śmiechem. Hazz spojrzał na mnie, później na grupę roześmianych idiotów


Nialler zobaczył moją zniesmaczoną minę


-Eghm.. Lizaka-próbował się tłumaczyć
-Haha jeszcze lepiej-śmiał się loczasty brunet
-Dała mu... ŁYŻKĘ!-krzyknął Payne i rzucił łyżką w burzę włosów Hazzy
-Kolacja wam stygnie

Po smacznej kolacji przygotowanej przez Justynę udaliśmy się do sypialni. Nie mogłam zasnąć. Kręciłam się z boku na bok, próbowałam spać na torsie Harrego, na poduszce. Zaczęłam liczyć baranki przeskakujące przez płot ale prawdę mówiąc nigdy na mnie to nie działało. Po wielu próbach udało mi się zasnąć. Mój kilkuminutowy sen przerwał dzwoniący telefon Zayna
-Halo?
-Tu Paul, słuchaj Zayn...
-Człowieku, jest środek nocy, czego ty chcesz?
-Jutro po południu lecimy do Polski. Zjedzcie obiad, spakujcie się i bądźcie w gotowości, autokar przyjedzie po was i weźmie na lotnisko. Bilety dam wam podczas wsiadania do samolotu, dobrze?
Zayn, słyszysz mnie? Malik.. Ty śpisz? Policzymy się po południu. Dobranoc. -rozłączył się





Jak wiecie miałam małe problemy z pisaniem itd... Nie będę się tłumaczyć bo to wszystko wyjaśniłam w poprzedniej notatce :)
Teraz powinno być już dobrze i wszystko wróci do normy.
Tak więc jeśli pojawi się pod tym rozdziałem 18 komentarzy- pojawi się nowy rozdział! Proszę o komentarze ;3
Pozdrawiam i kocham <3
@bestrongpromise
kliknij follow, i pytaj o follow back :)

sobota, 6 lipca 2013

Trouble :C

Głupio mi jest pisać kolejną notatkę z przeprosinami no ale lepsze to niż żebym nie dawała żadnego oznaku życia.

Zacznijmy od tego: Dlaczego nie dodałam ostatnio?
Napisałam już rozdział cały, już miałam dodawać, jeszcze tylko ostatnie poprawki.. gdy nagle.. laptop sam  się wyłączył. Dlaczego? nie mam pojęcia. Może się przegrzał...
Krzyknęłam: Nieee! jak w jakimś filmie i na szczęście udało mi się go włączyć. Otwieram bloga a tam moich wypocin nie ma. Nic. Aż mi się płakać zachciało. Wkurzyłam się, nie ukrywam i nie napisałam ponownie tego rozdziału aż do kolejnego dnia. Miałam wenę, napisałam do połowy. Kliknęłam: zapisz i poszłam spać. Na następny dzień wchodzę, całe puste pole...Fatalne uczucie.
Wiem że Was zawiodłam... Bardzo chciałam dodać kolejną notatkę...No tak, niby dodaję ale to nie jest ta która powinna się tu pojawić.

Nie macie pojęcia jak ja się teraz czuje, kiedy dodaję już 2 wpis pod rząd z przeprosinami...
OBIECUJĘ, że rozdział pojawi się w następnym tygodniu.
Już musi, bo inaczej.. Nie wiem, w najgorszym wypadku zawieszę bloga.
Mam ogromną nadzieję że nie gniewacie się na mnie aż tak bardzo, w końcu to nie moja wina...
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I KOCHAM <3

środa, 3 lipca 2013

I'm sorry ;c

Witajcie po długiej przerwie!
Po pierwsze po raz kolejny z całego serca chcę Was przeprosić za nieobecność. Przeraził mnie fakt że podczas wszystkich dni czerwca dodałam tylko 1 rozdział... Zaniedbałam sobie- wiem. Obiecuję dodawać rozdziały najszybciej jak się da, pisać je w każdej wolnej chwili.

Mam szczerą nadzieję że nadal będziecie tak aktywnie odwiedzać, czytać to nędzne fanfiction, komentować  i te cyferki po prawej stronie będą coraz większe :D
Następny rozdział pojawi się być może nawet dzisiaj wieczorem.

Nie będę się rozpisywać bo nie ma sensu...
Streszczając przepraszam że długo nic nie dodawałam i postaram się to naprawić :)


Kocham Was, crazy mofos <3
@bestrongpromise

środa, 12 czerwca 2013

Memories. Rozdział 22

Rozdział dedykuję Malikowej, która komentuje aktywnie każdy rozdział. :) Dziękuje bardzo ;*
-Harruś?... -odpowiedziała mi cisza
-Hazzunia... Harryy...-powtarzałam dalej zdrobniale jego imie
-Styles, kurwa! -krzyknęłam
-No co?-odezwał się w końcu
-Idziemy gdzieś w nocy?-zapytałam w drodze powrotnej
-Nie mam ochoty.
 
-Dlaczego?
-Jutro koncert. -odparł szybko
-Co jest? Przecież to ja musiałam cię sprowadzać na ziemię i przypominać ci o obowiązkach...
-Dzięki, już nie musisz.
-No zobaczymy jak długo... Fajny dzisiaj był dzień, no nie?- objęłam jego rękę swoimi
-Ujdzie..-wymamrotał nie okazując żadnej czułości
-Pograliśmy w piłkę, w dodatku wygraliśmy... zajebiście było.
-Najlepsze zakończenie zwłaszcza.
-Haha no, należało mu się.
-Trzeba było go pocałować-przyspieszył krok
-Nawet mi to przez myśl nie przeszło...


-Długo masz zamiar tak się nie odzywać?
-Tak
-O co ci chodzi w ogóle?
-O nic
-To przyjdź jak będziesz miał jakiś powód do obrazy-poszłam szybko do hotelu i zamknęłam się w pokoju. Wzięłam laptopa i weszłam na twittera. Pogadałam też z rodzicami na skypie.
-Stary, ale o co wam poszło? -usłyszałam głos Louisa na korytarzu
-A ty się kurwa nie wtrącaj. -odpowiedział szorstko Harry, a moja mina wyglądała mniej więcej tak: 

Przecież Harry nigdy nie odezwałby się tak do któregokolwiek z 1D, szczególnie Louisa.
*Pukanie do drzwi*

-Kto tam?
-Louis, otwórz
Przekręciłam kluczyk i usiadłam z powrotem na łóżku
-Cześć-powiedział po czym zamknął za sobą drzwi
-No hej, co tam?
-Wiesz dobrze po co tu przyszedłem.. O co Harry jest zły?
-Jeśli tobie nie powiedział to ja tym bardziej nie wiem. Ma focha i tyle, co mu zrobisz.. I tak mu przejdzie. Zobaczysz że jutro już będzie ok.
-No a nie podejrzewasz o co mu może chodzić?
-Nawet się nad tym nie zastanawiam...Ja mam czyste sumienie, nic takiego nie zrobiłam, żeby się obrażał na cały świat i nawet do ciebie miał chamskie odzywki
-Będzie dobrze, zobaczysz-przytulił mnie
-Przecież wiem..
-Trzymaj się.. Do zobaczenia jutro-nacisnął na klamkę
-Ja jutro z wami nie występuje. -rzuciłam szybko
-Jak to nie?

-Już raz byłam na scenie w Los Angeles, wystarczy
-No ok, zrobisz jak zechcesz. -wyszedł
Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka.
"Chciałabym żyć tak jak wcześniej. Tęsknie za tymi późnymi powrotami do domu które kończyły się szlabanami, wymykaniem się nocami przez okno, imprezy z przyjaciółmi. Tęsknie za dawnym życiem, kiedy ludzie nie lubili mnie za to że jestem dziewczyną Harrego. Kiedy nie przejmowałam się 'co sobie ludzie na całym świecie pomyślą o mnie'. Tęsknie za tym luzem, kiedy mogłam cieszyć się życiem maksymalnie, bez żadnych ograniczeń, takich jak mam teraz (paparazzi). Najgorsze jest to że już nigdy to nie wróci. Te czasy już nigdy nie wrócą. Pamiętam jak narzekałam na swoje życie, bo było nudne, monotonne, tylko szkoła, dom, nauka a teraz chętnie cofnęłabym się w czasie...Kiedyś marzyłam o takim życiu jak teraz, o spotkaniu one direction, co dopiero możliwość mieszkania z nimi. Założę się że nie jedna dziewczyna zamieniła by się ze mną. Hahahaha albo te odpały z Justyną w szkole i nie tylko... Tęsknie za tym cholernie... Teraz nie mam czasu nawet z nią spokojnie porozmawiać. Jednak czas biegnie dalej jak szalony. Nic na to nie poradzę. Jedynie mogę bardziej skupić się na relacjach a nie na śpiewaniu i karierze.Muszę zacząć coś robić ze swoim życiem, a nie tylko pilnować chłopców. Oni mają od tego ludzi. Po za tym.. Mam już aż 20 lat, coś w końcu trzeba robić. Jeszcze tylko jeden dzień i jedziemy do Polski, do rodziny, do starych przyjaciół. W końcu zobaczę swojego brata.. Ale się rodzicom nudziło beze mnie... Pierwsze co to zrobię domówkę dla starych znajomych.. Pewnie będziemy mieszkali w tym domku nad jeziorem. Tam jest tak cicho, błogi spokój. Nikt nas tam nie znajdzie.." -wspominałam i rozmawiałam ze sobą w myślach aż w końcu zasnęłam.

Obudziłam się dokładnie o 10:46. Nikogo nie było w pokoju, walizek także nie zobaczyłam. Wstałam i poszłam do pokoju obok w którym mieszkali chłopcy. Tam zastałam tylko Zayna który był schowany pod kocem.
-Zayn...Zayn wstawaj- usiadłam na łóżku i zaczęłam go budzić

-No co jest?-otworzył jedno oko
-Gdzie wszyscy poszli?- Zayn zerwał się nagle z łóżka
-Nie wiem, chodź-przetarł szybko oczy i wybiegł z pokoju, biegł w kierunku wielkiego okna
-Co oni tam robią?-zapytałam
-Nie wiem, fani mi zasłaniają...Czekaj, oni chyba pakują walizki do limuzyny
-Poczekaj tutaj, ja zejdę na dół zapytać dlaczego już przed południem się zbierają...Bo ciebie jak fanki dopadną...-zbiegłam po schodach w piżamie. Na dole stali ochroniarze którzy pilnowali aby nikt nie dostał się do naszych pokoi
-Gdzie oni się zbierają?-zapytałam jednego z nich

-Nie wiem, mam iść zapytać?
-Bardzo bym prosiła, ja nie wyjdę w piżamie na zewnątrz
Wróciłam z powrotem do pokoju, zaczęłam się ubierać gdy nagle usłyszałam głos ochroniarza:
-Kazali przekazać żebyście też się zbierali, pakowali walizki bo wyjeżdżacie!
-Okaaaay!-krzyknął Zayn
Ubrałam się w to: 




I zleciałam na dół razem z Zaynem. Przecisnęliśmy się przez tłum fanów i "wpadliśmy" do limuzyny.
-Co jest? Czego tak wcześnie wymeldowaliśmy się z hotelu?

-A żeby było śmiesznie... -Paul
-A tak na serio?
-Jedziemy do zoo, może być?
-Dobra, dobra. -wstałam i poszłam sobie zrobić kawę. Później zrobiłam lekki makijaż. Pogoda znacznie dopisywała. Było wręcz gorąco. 



Powiększyłam litery żeby się lepiej czytało. Co wy na to? :3
Komentujcie, zmniejszam stawkę
15 komentarzy= następny rozdział 

@LoveCurly_Hair